kontrast: Włącz standardowy kontrast Włącz duży kontrast   czcionka: A A+ Muzeum bez barier
PL  EN

Odwiedź nas na:



Muzeum

Słów kilka o Skarbie i Mennicy

Skarb bydgoski, odkryty w 2018 roku, niezmiennie rozpala wyobraźnię wszystkich miłośników historii, szczególnie tej lokalnej. Zwiedzający Europejskie Centrum Pieniądza wznoszą okrzyki zachwytu na widok tego interesującego depozytu, prezentowanego na wystawie. Wszyscy pieszczą oczy widokiem nagromadzonych złotych monet, pierścionków, czy też finezyjnie wykonanych pontalików, których maestria opracowania mogłaby wpędzić w kompleksy niejednego współczesnego jubilera. Za tym całym pięknem skarbu kryją się ludzie – to truizm oczywiście. Ale pamiętać trzeba, że to nie tylko rzemieślnicy, mistrzowie, spod rąk których wyszły podziwiane przez nas złote monety i drogocenna biżuteria, stanowią o jego wartości. Ich wkład oczywiście był decydujący, lecz nie możemy zapominać o całej rzeszy bezimiennych, którzy przyczynili się do uformowania tego wspaniałego depozytu bądź mieli z nim, w ten, czy inny sposób, kontakt: handlarzy, kupców, no i rzecz jasna właściciela lub właścicieli. Zatem nie tylko zimny metal, przeobrażony w cuda sztuki jubilerskiej lub urzekające wzrok międzynarodowe „towarzystwo” dukatów winny sycić naszą wyobraźnię, ale także pamięć o tych,  którzy skarbowi dali początek i koniec. Bo przecież w każdym zabytkowym przedmiocie szukać powinniśmy przede wszystkim człowieka. To on jest najważniejszy. Bez niego przedmiot by wszakże nie istniał. Eksponat to medium, łączące nas właśnie z ludźmi, którzy powołali go do życia lub posiadali go. Droga do nich wiedzie zazwyczaj poprzez zachwyt nad pięknem materii i wirtuozerią kreatora, dochodząc do tajemnicy, która nieczęsto zostaje odkryta. Qui est hic? Na końcu tej wędrówki zazwyczaj stajemy przed murem niemożności. Wiemy, że ktoś za nim jest, ale nie wiemy kto. Czasem ten ktoś jest na wyciągnięcie ręki, ale i tak za daleko. Niemal jak we śnie. Gonimy kogoś, prawie już go chwytamy, a on i tak się wymyka.  Widzimy człowieka, prawie go dotykamy, ale jego twarz pozostaje zakryta. Czy zatem powinniśmy zaprzestać tej gonitwy, pomimo jej beznadziejności? A może pozornej beznadziejności? Oczywiście nie, bo człowieka zawsze warto szukać. Czasem się udaje, a jeśli nie, to i tak warto, bo każda wydeptana ścieżka podsyca naszą wyobraźnię i podrzuca możliwe portrety oraz scenariusze. A poza tym, czy życie bez tajemnic nie byłoby mniej interesujące?            

W skarbie zwraca uwagę rok 1652 – to w historii Bydgoszczy, szczególnie w kontekście skarbu, data znamienna. To właśnie nią opatrzonych jest szereg monet ze skarbu, młodszych nie ma. Pozwala to założyć, że do jego zdeponowania doszło albo właśnie w tym roku, albo po nim. Z całą pewnością nie wcześniej. Możliwe, że bezpośrednią przyczyną był szwedzki najazd na Polskę w roku 1655, który wymusił na właścicielu ukrycie swojego majątku przed zagrożeniem ze strony wyjątkowo chciwego i bezwzględnego łupieżcy. Prawdy raczej nigdy nie poznamy.

Rok 1652 był także ważny w kontekście bydgoskiej mennicy, która przecież była bardzo bliskim sąsiadem kościoła farnego – późniejszej katedry, gdzie skarb bydgoski został ukryty. W tym to roku jej działalność została zawieszona aż do roku 1660. Nie mniej ważny dla mennicy był też rok 1650. Wtedy to, 31 maja, podskarbi wielki koronny Bogusław Leszczyński powierzył dzierżawę mennicy w Bydgoszczy Krzysztofowi Guttmanowi, mieszczaninowi bydgoskiemu. Rodzina Guttmanów pochodziła z Poznania. Do Bydgoszczy prawdopodobnie przybyła na początku XVII wieku. Ojciec Krzysztofa – Henning, poznański mincerz, w Bydgoszczy bardzo energicznie powiększał rodzinny majątek. Wiemy, że prowadził różne interesy z pracownikami mennicy bydgoskiej, w tym z samym Jakubem Jacobsonem, dzierżawcą mennicy, któremu zapisał kwotę 3000 florenów, handlował nieruchomościami, a nawet trudnił się lichwą (!). Niemniej obrotnym przedsiębiorcą był syn Henninga, czyli Krzysztof, który nie tylko został dzierżawcą mennicy, ale i bydgoskim rajcą. Wspólnie z mieszczaninem bydgoskim Stanisławem Rhode kupili kilka ogrodów, położonych za mennicą, dzierżąc tym samym w swych rękach spory obszar gruntu na Okolu. Jeden z ogrodów należał wcześniej do Jana Haussego, probierza w mennicy. Krzysztof, podobnie jak ojciec, na szeroką skalę handlował nieruchomościami. Niewątpliwie tym interesom sprzyjał fakt, że jego szwagier – Stanisław Lankiewicz, pełnił funkcję pisarza miejskiego w bydgoskim ratuszu. Jeszcze przed 1652 rokiem Krzysztof Guttman został landwójtem. Niewątpliwie był jednym z najbogatszych i przedsiębiorczych przedstawicieli bydgoskiego patrycjatu, właścicielem browarów, słodowni i nieruchomości mieszkalnych. Biorąc pod uwagę jego „handlową naturę” nie powinno dziwić, że zapragnął pokierować bydgoską mennicą. Dla nikogo nie było tajemnicą, że bycie dzierżawcą mennicy to interes niebywale dochodowy (jak pokazała chociażby błyskotliwa kariera zmarłego w 1639 roku Jakuba Jacobsona van Emdena), nawet jeśli na początku trzeba w niego zainwestować. A Krzysztof Guttman musiał zainwestować i to zapewne niemało, ponieważ od roku 1644 mennica była nieczynna. Musiał więc nie tylko odrestaurować mennicę własnym kosztem, ale i opłacić cały personel menniczy. Takie warunki postawił podskarbi koronny, a Krzysztof Guttman im sprostał, licząc zapewne na szybki zwrot poniesionych nakładów. Czynił zresztą wszystko co możliwe, by tak było, za nic sobie mając prawne ustalenia. Według umowy dzierżawnej zysk z pracy mennicy winien po połowie być dzielony pomiędzy dzierżawcę, a skarb Rzeczypospolitej. W rzeczywistości cały zysk trafiał do kieszeni Krzysztofa Guttmana. Państwo nie miało żadnego dochodu. Może właśnie z tego powodu mennica pracowała tylko do roku 1652, kiedy to ją zamknięto. A jak się ma historia tego sprytnego przedsiębiorcy do skarbu bydgoskiego? W żaden sposób nie możemy go powiązać ze skarbem, bo ten nie posiada takich  wyróżników, które jednoznacznie wskazywałyby na konkretną osobę. Zbieżność dat (rok ukrycia skarbu – 1652 lub po nim; zamknięcie mennicy – 1652 r.) pozwala jednak pokierować naszą wyobraźnię w stronę środowiska menniczego, niczego rzecz jasna nie przesadzając. Przesłanki wydają się zachęcające. Zastanawia nietypowy charakter skarbu, jego ogromna różnorodność, widoczna szczególnie pośród monet – od Hiszpanii Ferdynanda i Izabeli po mennice Imperium Osmańskiego. Do tego rzadkiej urody biżuteria i to też w dużej liczbie. To zespół, który łatwo sobie wyobrazić w rękach wysokiej rangi pracownika mennicy, gdzie przecież w dużych ilościach napływały monety, regulujące bieżące operacje finansowe, ale także te, które miały być przetopione na nowe emisje. Podobnie zresztą biżuteria. O tym, jakimi kwotami obracano na terenie mennicy bydgoskiej, niech świadczy chociażby ten fakt, że w roku 1623 skradziono z niej przy pomocy zuchwałego,  wręcz bezczelnego podstępu, sumę 8500 złotych polskich (!). Zamknięcie mennicy w 1652 roku mogło być powodem, dla którego w skarbie nie znajdujemy monet młodszych i dla którego ukryto zgromadzoną majętność. Mennicę od kościoła farnego dzieliła tylko wąska przestrzeń Brdy, nad którą przerzucono most. Tak bliskie sąsiedztwo to także dobra znajomość sąsiedzkich nawyków, czy harmonogramu codziennych obowiązków. Ale niech nikt się nie łudzi. To tylko igrzyska wyobraźni, nic ponadto. To tylko próba wyobrażenia sobie konkretu i wydobycia na światło dzienne człowieka, którego symbolicznym przedstawicielem został Krzysztof Guttman, a którego portretu w rzeczywistości nadal nie znamy.

 

Jarosław Kozłowski   

 

Wykorzystano następujące opracowania:

 

M. Gumowski, Mennica bydgoska, Toruń 1955, s.196-198.

Z. Guldon, R. Kabaciński, Szkice z dziejów dawnej Bydgoszczy XVI-XVIII w.,  Bydgoszcz 1975, s. 51-54.

R. Kabaciński, Miasto i mennica. Kartka z dziejów staropolskiej Bydgoszczy, s. 73-85 [w:] 400- lecie mennicy bydgoskiej 1594-1994, Referaty z sesji numizmatycznej 23 września 1994, Bydgoszcz 1994.      

 

Dwudukat koronny Jana Kazimierza ze skarbu bydgoskiego - awers, mennica Poznań, 1652 r., fot. W. Woźniak

Dwudukat koronny Jana Kazimierza ze skarbu bydgoskiego - rewers, mennica Poznań, 1652 r., fot. W. Woźniak

fot. Dwudukat koronny Jana Kazimierza ze skarbu bydgoskiego, mennica Poznań, 1652 r., fot. W. Woźniak

     

                    





Designed: Jimpenny / Programmed: FreshData