kontrast:   czcionka: A A+ Muzeum bez barier
PL  EN

Odwiedź nas na:



Muzeum

Twórczość Stefana Szmaja w Bydgoszczy. Ekspresjonizm Buntu a ekspresja rysunków

Po kilkuletniej, artystycznej współpracy losy poszczególnych członków Buntu potoczyły się różnie, każdy z artystów wkroczył na indywidualną drogę twórczą. Jeden z nich – Stefan Szmaj – po latach zamieszkał w Bydgoszczy. W twórczości Szmaja „okres bydgoski”, obejmujący lata 1929-1936, stanowi kolejny, odrębny etap artystycznej wypowiedzi, odmienny od nurtu ekspresjonistycznego. Temat ten podjęłam w 2007 roku, w artykule stanowiącym próbę rekonstrukcji twórczości Szmaja podczas pobytu w Bydgoszczy, przeprowadzoną w oparciu o materiały źródłowe i ikonograficzne oraz nieliczne zachowane obiekty, powstałe w tym czasie[1]. Obecne opracowanie ma na celu prezentację artystycznej działalności Szmaja w Bydgoszczy uzupełnioną o nowe materiały pozyskane od rodziny[2] oraz wskazanie znaczenia rysunku, jego funkcji i przemian w twórczości artysty.  

I. Stefan Szmaj w Bydgoszczy

      W listopadzie 1929 roku Stefan Szmaj wraz z rodziną przeprowadził się z Ostrowa Wielkopolskiego do Bydgoszczy, gdzie podjął pracę w swoim zawodzie, jako lekarz okulista, w Dyrekcji Polskich Kolei Państwowych i Ubezpieczalni Społecznej. Podczas pobytu w mieście nad Brdą kilkakrotnie zmieniał adres, m.in. mieszkając przy ulicy Marszałka Focha i Gdańskiej. W listopadzie 1930 roku Szmaj został członkiem Związku Plastyków Pomorskich, aktywnie uczestnicząc w wystawach środowiskowych oraz w zadaniach realizowanych przez Związek. Działalność związkowa wpływała na podejmowanie przez artystę różnych funkcji i inicjatyw, m.in. w czerwcu 1931 roku, kiedy powołano nowy zarząd ZPP, został wybrany gospodarzem wystaw, należał także do komisji wystawowej, w 1932 roku znalazł się w grupie reprezentacyjnej Związku Plastyków Pomorskich, a następnie był członkiem założycielem Grupy Plastyków Pomorskich, powstałej w grudniu tego roku[3].  

      Podczas pobytu w Bydgoszczy Szmaj uczestniczył niemal we wszystkich pokazach środowiskowych i wystawach organizowanych przez plastyków bydgoskich poza miastem, wysyłał także obrazy i rysunki na ekspozycje ogólnopolskie. Większość prezentowanych wówczas prac, przede wszystkim obrazów, znamy jedynie z katalogów (rzadko ilustrowanych) i recenzji prasowych, tylko nieliczne zachowały się na fotografiach, znajdujących się w posiadaniu rodziny.

      Na Wystawie obrazów i rzeźb Związku Plastyków Pomorskich (1930), przygotowanej w Muzeum Miejskim, Szmaj zaprezentował pięć obrazów, których technika nie jest znana, prawdopodobnie były to prace olejne: Zaczytana, Kwiaty, Martwa natura, Kury i Starzec[4]. Ekspozycji nie towarzyszył katalog, a sylwetkę artysty i wystawione prace przybliża jedynie recenzja prasowa. Nieznany recenzent napisał: „Po raz pierwszy w Bydgoszczy wystawia Szmaj znany z czasów Buntu w Poznaniu ekspresjonista. Powrót Szmaja do naturalizmu nie jest klęską. Obrazy jego malowane z wyraźnym talentem, mimo ujęcia naturalistycznego, zdradzają wysiłek budowania obrazu na podstawie zdobyczy malarstwa ostatniej doby”[5]. W tym czasie powstawały liczne portrety, m.in. żony i dzieci artysty. Przykładem jest olejny Portret dzieci (1930) ze zbiorów Muzeum Okręgowego im. Leona Wyczółkowskiego w Bydgoszczy, a jego porównanie z fotografią trojga dzieci artysty z tego samego roku niezbicie potwierdza realistyczną konwencję obrazowania, wręcz fotograficzne odzwierciedlenie modeli[6]. W analogicznej tendencji utrzymane zostały portrety syna Wojciecha – ujęcie całopostaciowe (1930) i w popiersiu (ok. 1932)[7] oraz wizerunki córki Janiny – rodzajowa scena dziewczynki podczas zabawy (1930) oraz głowa z zarysem ramion (1932)[8]. (fot. 1, 2, 3)

      Kolejna ekspozycja, w której uczestniczył Szmaj – Wystawa obrazów, rzeźb i grafiki Związku Plastyków Pomorskich (1931) w bydgoskim Muzeum, świadczy o rozszerzeniu kręgu zainteresowań. Artysta zaprezentował bowiem zespół piętnastu prac, o zróżnicowanej technice i tematyce[9]. Obrazy olejne przedstawiały: Most i Martwą naturę, akwarelowe: Kwiat, Zimę i Uliczkę, a pastele: Chełmno, Głowę I, Głowę II oraz Bramę. Sześć rysunków węglem stanowiło widoki, głównie związane z regionem: Klaryski, Pod Orłowem, Na Bałtyku, Świecie n. Wisłą, Nieszawa i Pejzaż włoski. Wydany do tej wystawy katalog nie zawiera ilustracji, które przybliżyłyby wymienione obiekty. Henryk Kuminek w recenzji wystawy podsumował: „Dr Szmaj to przede wszystkim śmiałość i rozmach w rysunku. Wyróżniamy Głowę I i węglowy rysunek Klaryski[10]”.

      Tytuły nieznanych obecnie prac, prezentowanych na wspomnianych wystawach, informują o tematach które, obok wymienianych portretów, widoków i pejzaży, często pojawiały się w malarstwie Szmaja – kwiatach i martwej naturze. Sceny te przybliżają kolejne fotografie płócien, powstałych w latach 1930-1933 – dużoformatowa kompozycja z suto nakrytym stołem (owoce, dzika kaczka i kwiaty), kwiaty w wazonie oraz martwa natura z bażantami i ziemniakami[11]. (fot. 4).   

      Rok później, na Wystawę obrazów, grafik i rzeźb Związku Plastyków Pomorskich (1932), Szmaj zgłosił szesnaście obrazów, spośród których zaprezentowano trzynaście prac malarskich, wykonanych w technice akwarelowej i olejnej. Ekspozycji nie towarzyszył katalog, zachowały się jednak spisy informujące o zakresie tematycznym i rodzaju obiektów[12]. Tematycznie dominowały dwa cykle widoków Bydgoszczy i Torunia. Grodu nad Brdą dotyczyły akwarele: Gazownia, Elektrownia, Spichlerze, Wysepka oraz oleje: Młynówka i Terasy. Miejskie widoki Torunia prezentowały akwarele: Zaułek, Brama, Spichlerze i Zamek. Ponadto artysta przedstawił akwarelowy Parowiec i dwa obrazy olejne: Portret syna i Portret córki. Józef Dobrostański napisał wówczas: „Żałujemy bardzo, że p. Szmaj nie wystawił swych prac graficznych, gdyż wiemy, iż jest doskonałym grafikiem. Jeśli zaś chodzi o malarstwo p. Szmaja, to obiektywnie stwierdzić musimy, że prace jego pod względem kolorystyki jeszcze dość dużo przedstawiają do życzenia”[13]. Ksiądz Bronisław Müller, recenzent Gazety Bydgoskiej przybliżył nieco formę prezentowanych obrazów pisząc: „Stefan Szmaj eksponował wcale pokaźną liczbę akwarel, z których najbardziej wartościową jest Wysepka, stylizowana na modłę d´Outrilla (...). Natomiast wielkie akwarele »bydgoskie« nie posiadają większych walorów malarskich. O wiele lepsze są jego dwie główki dziecięce, namalowane bardzo ciekawą techniką – szkicowane olejno”[14]. Zdaniem Mariana Turwida: „Szmaj dał cały szereg akwarel mniej lub więcej szczęśliwych i dwa studia olejne, uparcie przypominające nam jego wartościową i nie tylko u nas uznaną grafikę”[15].

      Zespół wymienionych prac świadczy zarówno o rozszerzeniu tematyki, jak i wprowadzeniu na szerszą skalę techniki akwareli. Nieznane dotychczas widoki bydgoskie przybliżają fotografie obrazów – Gazownia, Elektrownia i Fara a fragment Torunia – Zaułek (Widok ul. Ciasnej w Toruniu)[16]. (fot. 5)

      Jednym z obrazów Szmaja, którego nie eksponowano na wystawie w 1932 roku był olejny Akt (Dwuakt), przedstawiający sylwetkę siedzącej nagiej kobiety i stojącego obok mężczyzny. Obraz nie został zakwalifikowany przez jury wystawy Związku Plastyków Pomorskich, popartego decyzją Deputacji Muzealnej „ze względów moralnych”, której zdaniem mógł wywołać „zgorszenie publiczne”[17]. Sprawa ta wywołała burzliwą dyskusję w środowisku artystycznym Bydgoszczy, odbijając się szerokim echem również w prasie ogólnopolskiej. W pewnym stopniu wpłynęła także na zmiany w strukturze Związku. Akt lub Dwuakt, będący przedmiotem tak burzliwego sporu, nie jest dzisiaj znany. Niewyraźna reprodukcja prasowa nie pozwala na głębszą analizę obrazu, a zwłaszcza ocenę wartości malarskich. Temat aktu w ówczesnej sztuce był na tyle powszedni, że faktycznie nie wzbudzał większych emocji. Jednak patrząc na obraz Szmaja należy przyznać, że ujęcie tytułowego aktu mogło zastanawiać i przywoływać różne interpretacje. A może Szmaj – nieustający wędrowiec i buntownik, skupiony lekarz-okulista, poszukujący artysta, „dusza” towarzystwa, a przy tym bystry obserwator rzeczywistości – zobrazował osoby ze swojego otoczenia? Podczas gdy warstwa tematyczna obrazu pozostanie osnuta tajemnicą, pewne cechy formalne – kompozycja i rysunek – są czytelne.

      Z sytuacją skojarzyć można skandal towarzyszący pierwszej, poznańskiej wystawie Buntu (1918), na której Szmaj zaprezentował słynny Pocałunek (linoryt). Czternaście lat później podobne wydarzenie zaistniało w Bydgoszczy właśnie za sprawą niewystawionego Aktu. Zestawienie przesyconego erotyką, nieziemskiego i ekspresyjnego Pocałunku z realistycznym, niemal portretowym, a zarazem aluzyjnym i statycznym Aktem najlepiej obrazuje przemiany twórczości Szmaja.

      W lutym 1933 roku odbyła się Wystawa plastyków pomorskich w Salonie Towarzystwa Przyjaciół Sztuk Pięknych w Poznaniu[18], a w grupie kilkunastu reprezentantów środowiska znalazł się także Szmaj. W relacji z ekspozycji zauważono: „W dziale malarstwa prof. Marcinkowski zawiesił również głośny już dziś Akt Szmaja”[19]. Najpełniej dokonania artysty podsumował Jan Mroziński: „Najwięcej może zainteresowania tym tematem (krajobraz urbanistyczny i pejzaż regionu) widzimy u Szmaja, który przedstawił prace z kilku swych okresów wybitnie różnych od siebie. Chwilami ma się wrażenie, że na wystawie jest kilku artystów tego samego nazwiska. W niektórych z nich hołduje tzw. »nowej rzeczowości«. Kierunek ten odznacza się twardym, nieco surowym, przy tym jednak bardzo dokładnym rysunkiem – w kolorystyce zaś podkreśla barwy lokalne, a w ogólnym sposobie odtwarzania natury akcentuje z wytrwałą drobiazgowością rozliczne szczegóły. Należą tu obrazy: uliczka, córka artysty i martwa natura z ziemniakami. Kilka akwarelowych studiów znad jezior pomorskich maluje artysta utartym sposobem stosowania plam w akwareli; są one prawdopodobnie szkicami do obrazów olejnych. Główki mają znowu charakter wybitnie rysunkowy, lekko szarawym kolorem podmalowane. Natomiast rysunki kredką znad morza ze smakiem i wprawą wykonane odznaczają się lekką finezyjną techniką”[20]. Poznański krytyk dr Wiktor Dalbor skomentował: „Najwięcej bodaj obrazów i zarazem najróżnorodniejszych wystawia Stefan Szmaj. Pociągają go najrozmaitsze tematy malarskie, nie »specjalizuje« się w pewnej tylko dziedzinie, ale maluje po prostu to, co go otacza. Dużą rolę odgrywają oczywiście motywy pomorskie, z architektury toruńskiej: a więc stare ulice i dawne gotyckie budowle z czerwonej cegły. Na motywach tych jednak, które odtwarza z pewnym obiektywnym naturalizmem – artysta nie poprzestaje i sięga po tematy inne, bardziej współczesne, które, mając już swobodniejszą rękę, dowolnie je przetwarza i stylizuje. Poprawny rysunek i umiejętny dobór barw sprawiają, że obrazy jego robią miłe wrażenie”[21].

      Ostatnim pokazem środowiskowym w Bydgoszczy, w którym uczestniczył Szmaj była Wystawa obrazów i rzeźb Grupy Plastyków Pomorskich (1933), przygotowana w Muzeum Miejskim. Na ekspozycji artysta wystawił dziesięć obrazów i rysunki tuszem[22]. Malarstwo reprezentowały dwie wersje Morskiego Oka w technice pastelu, dwa Portrety olejne i cykl Pejzaż I-VI w technice olejnej. Liczba i tematyka wystawianych rysunków nie są znane. Henryk Kuminek napisał wówczas: „S. Szmaj najlepiej się wyraża w swoich rysunkach czarno-białych. Na jego rozwiązania kolorystyczne nie zawsze można się zgodzić”[23]. Pastel pojawia się już wcześniej, w ekspresjonistycznej twórczości Szmaja, który na Wystawie Nowoczesnych Artystów (1920), w tej technice zaprezentował Kobietę wyzwoloną i Modlitwę do słońca[24].

      W 1934 roku Szmaj wziął udział w Pomorskiej Wystawie Sztuki w Toruniu, gdzie zaprezentował dwa Widoki morskie[25]. Na ekspozycję w warszawskim Salonie Instytutu Propagandy Sztuki (1935) wysłał sześć prac, w tym rysunki: Autoportret w technice kredy, w tuszu – Św. Jakub w Toruniu, Trzy jędze i Wenus oraz dwa oleje – Morskie Oko i Brdyujście (?)[26]. W Katalogu zimowym 1934/1935 Instytutu Propagandy Sztuki wymieniony został jeden wystawiony rysunek – Trzy jędze (100 x 72 cm)[27].

      Z zespołu samodzielnych rysunków, powstałych podczas pobytu w Bydgoszczy, prawdopodobnie wystawianych na środowiskowych ekspozycjach, znamy jednak tylko dwa – Katedrę gnieźnieńską (1932) i Na plaży (1936)[28]. (fot. 6)

 

II. Twórczość rysunkowa Stefana Szmaja

      Ostatnia z wymienionych wystaw i zespół prezentowanych na niej prac zdają się świadczyć, że Szmaj coraz większą rolę przywiązywał do rysunku, postrzeganego jako samodzielny środek artystycznej wypowiedzi. Co na to wpłynęło? Zapewne zaniechanie techniki graficznej, bardziej czasochłonnej od malarstwa i rysunku, wymagającej zaplecza warsztatu graficznego, a niewątpliwie także słowa krytyki wypowiadane pod kierunkiem malarstwa Szmaja. Odmiennie postrzegany na bydgoskich ekspozycjach był rysunek Szmaja – „śmiałość i rozmach w rysunku” – tak przecież jeden z recenzentów ocenił wystawiane w 1931 roku prace wykonane węglem. Także sytuacja zawodowa artysty, intensywnie pracującego w Bydgoszczy w charakterze lekarza-okulisty, mogła przyczynić się do podjęcia rysunku na większą niż dotychczas skalę. W tym kontekście nasuwa się postawione na wstępie artykułu pytanie o rolę i znaczenie rysunku w twórczości Szmaja – uznanego grafika, wszechstronnego malarza i autora rysunków wystawianych coraz częściej, szczególnie w Bydgoszczy.

      Szmaj rysował od dwunastego roku życia, zaczynając od „głów z natury”, kopiowania rysunków z Tygodnika Ilustrowanego i reprodukcji obrazów Jana Matejki. Z perspektywy czasu artysta obiektywnie oceniał swoje umiejętności malarskie, niechętnie wspominając lekcje rysunku w ostrowskim gimnazjum: „Niestety w gimnazjum trafiłem na bardzo kiepskiego nauczyciela rysunków – a ten jest najważniejszy (!). Dawał mi do kopiowania skrawki tapety! Kopiowałem je tak, że sam nie mógł odróżnić kopii od oryginału. Ale nie umiał mnie nauczyć malować i patrzeć na świat okiem malarza. Toteż gdy cztery lata później (1909) dostałem młodego i zdolnego nauczyciela, który na pierwszą naszą lekcję przyniósł moją akwarelę (miedziany dzbanek) jako przykład bardzo dobrego rysowania i bardzo złego malowania, było już za późno chyba, bo już na zawsze pozostało mi to gubienie się w szczegółach i detalach obrazu, to najdrobniejsze analizowanie linii i kształtu zamiast syntezy i generalizowania, a przede wszystkim niedostateczne odczuwanie kolorów i patrzenie na świat kolorowymi oczami, jeśli tak to wyrazić można. Doznałem wtedy pierwszego rozczarowania i zawodu artysty”[29].

      W 1910 roku Szmaj opuścił gimnazjum w Ostrowie i wyjechał do Monachium, gdzie przez kilka miesięcy uczył się rysunku (akty i głowy węglem) w prywatnej szkole malarskiej, prowadzonej przez profesora Hermanna Groebera. Najwcześniejszym znanym rysunkiem, wykonanym w wieku 17 lat jest szkicowy, dość nieudolny ołówkowy autoportret w popiersiu (1912), potwierdzający niewielkie umiejętności[30]. Kolejna praca – Autoportret (ok. 1918) w analogicznym ujęciu, powstała w oparciu o fotografię w mundurze[31]. Świadczy, że artysta biegle opanował rysunek, ograniczając się jednak do wiernego powielenia fotograficznego pierwowzoru.

      Samodzielne rysunki powstawały też w czasie współpracy Szmaja z poznańskim Buntem. Wykonał wówczas m.in. München, Ludwigstraβe (1918), rysunek czarną kredką, którego rytmiczność płaszczyzn szarości, czerni i bieli oraz linearyzm niektórych partii przywołuje skojarzenia z podobnie rozwiązaną, wspomnianą już Katedrą gnieźnieńską[32]. W 1918 roku, podczas studiów medycznych w Monachium, powstały też wstrząsające rysunki – akty, wykonywane w prosektorium[33]. W wywiadzie udzielonym Marianowi Turwidowi w 1931 roku Szmaj, wspominając brak czasu na podjęcie regularnych studiów artystycznych, podkreślił: „A przecież rysowałem ciągle. Gdzie się tylko dało”[34].   

      Analizując twórczość rysunkową Szmaja należy podjąć wątek rysunków do grafik z okresu ekspresjonistycznego. W 2011 roku krakowski Salon Antykwaryczny Nautilus przygotował wystawę Stefan Szmaj. Wystawa grafik i rysunków, na której zaprezentowano zespół 58 prac – linorytów oraz nieznanych dotąd płyt linorytniczych i rysunków artysty[35]. To pierwsze zestawienie ekspresjonistycznych linorytów, matryc i rysunków pozwoliło na wniknięcie w zagadnienia warsztatowe, ujawniając proces powstawania graficznej odbitki. Problem ten podjęła Agnieszka Salamon-Radecka, przygotowując wystawę Graficzny warsztat ekspresjonisty. Linoryty i rysunki Stefana Szmaja (1893-1970)[36]. Temat nie okazał się łatwy, bowiem graficzną spuściznę Szmaja tworzy dość obszerny zespół odbitek stanowiących pierwotne wersje kompozycji, odbitki będące ich autorskimi replikami i powtórzeniami oraz odbitki próbne i stanowe. W odniesieniu do funkcjonujących na rynku antykwarycznym grafik należy się też liczyć z odbitkami drukowanymi po śmierci artysty. Salamon-Radecka analizując zachowane matryce z odbitkami stwierdziła, że prawdopodobnie linorytnicze płyty stanowią autorskie repliki pierwotnych wersji (np. Pocałunek, Św. Sebastian). Przypuszcza, że artysta – jeszcze przed wojną – wykonał matryce do niektórych kompozycji z uwagi na zły stan ich zachowania lub zaginięcie.   

      W odniesieniu do interesujących nas szczególnie rysunków Salamon-Radecka zwróciła uwagę, że nie są to dosłowne rysunki-kalki, służące do „odbicia” kompozycji na płytę linorytniczą. Określa je jako przerysy kompozycji drukowanych w Zdroju. Różnice między rysunkami a zachowanymi płytami – jak zakłada – mogą wskazywać, że stanowiły wzór do powtórnego wykonania matryc.

      Czy nie należałoby jednak postawić inną hipotezę – że zachowane prace były rysunkami koncepcyjno-przygotowawczymi służącymi do opracowania pierwotnej matrycy? Analiza rysunków i odbitek graficznych (pierwotnych wersji i replik) zdaje się świadczyć, że wstępem do pracy nad linorytem – opracowaniem płyty był dla artysty rysunek dość wiernie odtwarzający kompozycję, rozmieszczenie i układ postaci lub form w przestrzeni. Liczne detale ulegały natomiast zmianom podczas wycinania linorytu. Mogły służyć zatem tylko do „przekalkowania” zarysu kompozycji. Za taką tezą przemawia technika wykonania wszystkich rysunków na kalce, ale różnymi narzędziami. Niektóre prace rysowane są ołówkiem (Autoportret, 1916), inne niebieskim atramentem (Portret Stanisława Przybyszewskiego, 1918; Topole IV; Topole V, 1918; Topole VI, ok. 1918), fioletową kredką i niebieskim atramentem (Topole I, ok. 1918) lub kredką (Świątynia, ok. 1918). Co więcej, w rysunkach artysta stosuje kilka sposobów określania form i płaszczyzn przy wykorzystaniu odmiennego duktu linii. Miejsca, które na odbitce mają pozostać czarne (płaszczyzny drukujące) określa wyraźnym konturem i wypełnia najczęściej diagonalnym szrafowaniem, fragmenty bieli usytuowane miedzy płaszczyznami czerni oznacza swobodnym punktowaniem, a miejsca na których planuje pozostawić ślady dłuta, działające walorowo – określa krótkimi liniami o swobodnym dukcie (Topole IV, Topole V). (fot. 7, 8) W niektórych przypadkach rysunek stanowi niedokończony zapis koncepcji, tak jest w Modlitwie do słońca, gdzie zgodnie z przedstawionym założeniem artysta określił gładkie płaszczyzny czerni i partie opracowane fakturalnie, pomijając w rysunku strukturę kuli słońca.

      Po syntetycznym przeglądzie i ocenie twórczości rysunkowej Szmaja, powróćmy do czasu działalności artysty – rysownika w Bydgoszczy. Odrębnym nurtem twórczości Szmaja były wówczas karykatury portretowe, zamieszczane na łamach Dziennika Bydgoskiego, prezentowane na samodzielnej wystawie oraz podczas imprez tzw. „Żywego Dziennika”[37]. Z tego obszernego zespołu dzisiaj znamy jedynie rysunki drukowane w prasie. Od 1 maja do 25 grudnia 1932 roku Dziennik Bydgoski zamieścił serię dziesięciu rysunków karykaturalnych, zatytułowaną Znakomitości naszego grodu w krzywym zwierciadle karykatury. Pierwszy z opublikowanych rysunków przedstawiał dra Tadeusza Chmielarskiego, a komentarz pod wizerunkiem informował o zamierzeniach gazety: „Od dziś Dziennik Bydgoski będzie co niedzielę zamieszczał karykatury wybitnych osobistości naszego miasta, wykonane przez ciętego i pełnego inwencji rysownika p. dr. Szmaja”[38].

      W kolejnych numerach gazety ukazały się wizerunki: wiceprezydenta miasta dra Chmielarskiego, dra Jerzego Glińskiego, dra Witolda Bełzy, dra Stefana Świąteckiego, Jerzego Rupniewskiego, Władysława Stomy, Prezydenta Barciszewskiego, Mecenasa dra Niecia i dra Edwarda Fischödera[39]. Karykaturalne portrety trzech mężczyzn obejmował rysunek zatytułowany Asy bydgoskiego Klubu Polskiego w karykaturze, przedstawiający: Prokuratora Stobieckiego, Dr. Czesława Nieduszyńskiego i Dr. Czesława Wieckiego[40]. Większość wizerunków uzupełniona została obszernym komentarzem przybliżającym ukazaną osobę (il. 9).

      Wymieniony zespół rysunków karykaturalnych cechuje zbliżony format oraz technika wykonania; są to rysunki tuszem i piórkiem, niektóre lekko podmalowane pędzlem. Karykatury Szmaja – popiersia lub głowy w zróżnicowanych ujęciach, wyróżniają się dosadną charakterystyką modela, przy czym rysownik uwypukla typowe dla danej fizjonomii cechy. Zespół tych karykatur świadczy o znacznych umiejętnościach Szmaja w obrębie rysunku, a równocześnie o pragnieniu zróżnicowania poszczególnych wizerunków za pomocą środków formalnych. Artysta stosuje szereg metod rysunkowych w celu stworzenia odrębnego „dzieła”. Jego rysunek jest swobodny, wykreślony linią o zróżnicowanym dukcie, skontrastowaną z plamą, często kształtowaną szrafowaniem, modelowany najczęściej światłocieniowo. W kilku rysunkach zauważyć można dość chaotyczne zestawienie linii wpływające na specyficzną ekspresję nie pozbawioną elementów dekoracyjności. Jedna z wymienionych karykatur, ukazująca znanego bydgoskiego lekarza dra Stefana Świąteckiego, wyróżnia się rozbudowaną kompozycją, fabułą, a zwłaszcza ekspresyjną formą znaną z wcześniejszego, poznańskiego okresu twórczości. Jej przeciwieństwem jest karykatura Rupniewskiego, w której dominuje linearna, płynna kreska, wydobywająca nalane oblicze, podkreślone czernią kołnierzyka i kraciastą muszką (il.10).

      Kolejne dwa rysunki karykaturalne Szmaja zachowały się w formie reprodukcji prasowych, włączonych do Miniatur portretowych autorstwa Edmunda Heydaka, publikowanych na łamach Dziennika Bydgoskiego (1932-1934). Szmaj jest autorem portretów Michała Celewicza, prezesa Sądu Okręgowego i Gustawa Neugebauera, doktora medycyny[41].

      W „Życiorysie własnym”, wspominając pobyt w grodzie nad Brdą Szmaj napisał: „Żywo w pamięci mam tzw. »Żywy Dziennik« w Bydgoszczy, podczas którego demonstrowałem szereg rysunków – karykatur nadnaturalnej wielkości przedstawiających znakomitości lokalne. Akompaniował mi przy tym dr Stefan Świątecki czytając swoje dowcipne wiersze. Sukces był wielki. W Bydgoszczy namalowałem szereg portretów”. Wspomniany przez Szmaja „Żywy Dziennik” był imprezą cykliczną, organizowaną z inicjatywy Towarzystwa Przyjaciół Sztuk Pięknych od lutego 1932 roku[42]. Kolejne pokazy o charakterze artystyczno-kulturalnym, obejmowały utwory literackie, muzyczne i prezentacje obiektów plastycznych, przy czym znaczna część programu posiadała zabarwienie humorystyczne. Imprezy odbywały się w sali restauracyjnej Hotelu „Pod Orłem”. Szmaj uczestniczył w „drugim numerze”. W relacji z imprezy zapisano: „Ponadto dr. Stefan Szmaj przedstawił kilka własnych pastelowych karykatur wybitnych osobistości bydgoskich, które zaopatrzył słowem wierszowanym dr. Stefan Świątecki. Obaj wzbudzili wielki zachwyt wśród zebranych”[43]. Prezentowane pastelowe karykatury nadnaturalnej wielkości także nie są znane.

      W twórczości graficznej Szmaja z czasu działalności Buntu wyróżnia się zespół niewielkich linorytniczych autoportretów, m.in. dwa wizerunki w ujęciu en trois quarts, zatytułowane Autoportret I (1916) oraz dwa w ujęciu en faceAutoportret (1916) i Autoportret II (1919)[44]. Ekspresyjne w formie, silnie skontrastowane grą czerni i bieli znakomicie oddawały wyrazistą fizjonomię młodego artysty. Przedstawianie własnego wizerunku w różnych ujęciach kontynuowane było w Bydgoszczy. Właśnie tutaj pojawił się aranżowany portret, a może autoportret fotograficzny. Niewątpliwie na zainteresowanie się Szmaja nowym medium wpłynęła przyjaźń z Marianem Dziatkiewiczem, właścicielem bydgoskiej Fabryki Płyt Fotograficznych „Alfa” i doktorem chemii Teofilem Orłowskim, jej dyrektorem. Otwartego i towarzyskiego, ceniącego dobrą zabawę Szmaja, cechowało poczucie humoru. Odzwierciedleniem dwojakiej natury, o której sam wspominał, są dwie fotografie wykonane w Bydgoszczy w dniu 9 lutego 1930 roku – Stefan z sobą i Maski, maski, maski[45]. (fot. 11) Obie fotografie są fotomontażem, na pierwszej w zdwojonym autoportrecie artysta prowadzi rozmowę z sobą, na drugiej poczwórny portret ukazuje przeobrażające się oblicza, od komicznego do demonicznego. Szczególnie istotny jest ów wizerunek demoniczny w ujęciu frontalnym ze specyficznym wyrazem twarzy. Zaistniał on bowiem w karykaturalnym rysunkowym autoportrecie artysty, zachowanym jedynie w formie reprodukcji prasowej. (fot. 12) Nieznaną realizację z dziedziny karykatury przybliża relacja prasowa z listopada 1932 roku: „Dr. Stefan Szmaj, z zawodu okulista, a z powołania artysta, a jako specjalista świetny karykaturzysta. Gdy mu już zabrakło bliźnich do karykaturowania, skarykaturował samego siebie. Gdyby nieśmiertelny Levinsky wstał z grobu i miał znowu zagrać Mefista we Fauście, to też nie mógłby dorobić sobie klasyczniejszej maski”[46].

      W 1933 roku Szmaj uczestniczył w Wystawie prac Polskich Współczesnych Ilustratorów i Karykaturzystów, przygotowanej przez bydgoskie Muzeum Miejskie. Szmaj zaprezentował wówczas szesnaście karykatur portretowych, a tytuły niektórych z nich informują, że portretował te same osoby kilkakrotnie, np. wcześniej zamieszczając ich wizerunki w serii z Dziennika Bydgoskiego. Rysownik wystawił karykatury następujących osób: Dr Gliński, Dr Bełza, Prok. Sobecki, Red. Fiedler, Rupniewski, Dr Wiecki, Dr Szmaj, Dr Maryński, Dr Neugebauer, Celewicz, Tychonowicz, Dr Nowak, Dr Kawczyński, Dr Chmielarski, Dr Świątecki oraz Akt[47]. Marian Turwid ocenił: „Dział wystawy wypełniony przez artystów miejscowych prezentuje się bardzo pokaźnie, a to dzięki kartonom Szmaja. Prace jego znajdujące się na pograniczu portretu i karykatury, uderzają świeżością i swobodą podejścia przy zupełnie dojrzałej zdolności kompozycji i trafnej harmonizacji kolorystycznej. Niektóre z nich są tak zamknięte plastycznie i skończone, że chciałoby się je zestawić z najszczęśliwszymi pastelami Stanisława Ignacego Witkiewicza. Natomiast ilustracje, traktowane szeroko i z rozmachem, przywołują najlepsze wspomnienia »Sichuły« i »Jamy Michalikowej«”[48]. Ta krótka wzmianka dostarcza wielu cennych informacji dotyczących rysunku karykaturalnego w twórczości Szmaja. Określenie kartony sugeruje, że wystawione portrety posiadały duży format, różniły się formalnie od karykatur prasowych, a ponadto stanowiły rozwiązania barwne. Prawdopodobnie prace te wykonane były w technice pastelu, którą Szmaj posługiwał się – jak wspomniano – już we wczesnej twórczości, nie zarzucając jej także w Bydgoszczy. We wzmiance Turwida pojawiła się ponadto informacja o ilustracjach[49]. Niestety nie znamy żadnych prac z tejże ekspozycji, nie zachowały się nawet reprodukcje.

       Podjęta w Bydgoszczy na większą skalę twórczość rysunkowa kontynuowana była przez artystę po zamieszkaniu w Gdyni. Zespół ponad dwudziestu powstałych wówczas rysunków (1937-1939) zachował się w zbiorach Muzeum Narodowego we Wrocławiu[50]. Na niewielkich formatach (największy: 14,2 x 22,3 cm) artysta przedstawiał wykonane ołówkiem miejskie widoki Gdyni, np. place (Plac Kaszubski, 1937), ulice (Ulica. Świętojańska, 1937) i budynki (Szpital, 1938), widoki pozmiejskie (Kamienna Góra, 1937) oraz portrety żony i dzieci, a także wizerunki zwierząt.  


      W zbiorach wrocławskiego Muzeum Narodowego zachował się także album – Wspomnienia wojny, obejmujący zespół 42 rysunków niewielkiego formatu, wykonanych ołówkiem, naklejonych na karty albumu[51]. Wszystkie rysunki opatrzone są tytułem i najczęściej datą dzienną, dokumentując wojenną tułaczkę Szmaja i jego rodziny. Zbliżony format większości z rysunków (ok. 15 x 11 cm) wskazuje, że wykonane zostały na kartach szkicownika. Pierwsze wojenne miesiące 1939 roku obrazują prace: Iłowo – Pierwszy nocleg w niewoli, Pierwsza nasza kwatera w Głaznowie, Jeńcy – Głaznów, Aptekarz i syn, Profesor Giżejewski w Kutnie (skrzypek), także liczne portrety poznanych wówczas osób i autoportrety. Szkicowa forma prac stanowi rysunkową relację wydarzeń i miejsc oraz zapis spotkanych osób.

      Szmaj wraz z rodziną niemal całą okupację spędził w Łowiczu, gdzie kontynuował twórczość rysunkową. Stabilna sytuacja i stałe miejsce zamieszkania sprawiły, że rysunek z tego czasu przybiera inną formę, zmienia się także technika i tematyka. Zespół rysunków, który pojawił się na rynku antykwarycznym w 2012 roku przybliża powstałe wówczas prace. Dominują liczne widoki architektoniczne Łowicza – Nowy Rynek (1943), Kościół św. Ducha (1943), Klasztor Bernardynek (1943), Ratusz (1943)[52], Wschód księżyca przy kolegiacie (1943)[53]. (fot. 13) Utrzymane w konwencji realistycznej prace, stanowią odzwierciedlenie miejsc i wydarzeń, które chciał utrwalić artysta. Wykonane ołówkiem lub czarną kredką, swobodną, energiczną kreską, nie są pozbawione ekspresji ale i charakterystycznej dla Szmaja dekoracyjnej stylizacji. Szukając podobnych wątków we wcześniejszej twórczości, odnajdujemy je w linorycie Widok miasta I, z cyklu Gryfia (1918)[54]. Poszukując odmienności zestawmy nostalgiczny, uproszczony w formie i utrzymany w delikatnych szarościach Wschód księżyca z ekspresyjnym, ale dekoracyjnym linorytem Gryfia (1918)[55]. Uzupełnieniem podejmowanej wówczas tematyki są sceny rodzajowe, np. Śpiący kot I-III (1943)[56].

      Artysta nie zaniechał wątku autobiograficznego o czym świadczy ołówkowy Autoportret ze szkicownikiem (1940), ukazujący znużone, posępne oblicze[57]. Odrębny zespół stanowią duże rysunki zrealizowane w technice mieszanej i tuszu – Schody (1941) i Zaułek (1943) ujawniające potrzebę wzbogacenia i urozmaicenia rysunkowego warsztatu, a także podkreślenia walorów artystycznych[58]. Do tego zespołu wpisuje się także praca Wspomnienia z niewoli niemieckiej 1939 (1943), przygnębiająca w nastroju, ukazująca prawdopodobnie miejsce z obozu przejściowego – olbrzymie wnętrze z niewielkimi grupami ludzi[59].  

      W latach powojennych powstawały rysunki realizowane w różnych technikach, o silnie zróżnicowanej tematyce, m.in. Gdynia – Tor kolejowy  I-II (1947), Chora oczna (1951), Drzwi uchylone (1954) i Port w Gdyni (1955)[60]. W zakresie formalnym istniała podobna odmienność stylistyczna jak w malarstwie z „okresu bydgoskiego”. Wręcz werystyczny w wyrazie portret staruszki współistnieje z realistycznym ujęciem portu, a syntetyczne, zgeometryzowane w formie Uchylone drzwi zdają się świadczyć o zamiarze odejścia od konwencji wiernego obrazowania.   

 Tendencję tę potwierdza zespół spójnych formalnie rysunków z 1963 roku – Nadętość, Farmazon, Młodości ty nad poziomy wylatuj i Rozmowa na poziomie, zaprezentowanych na wystawie w Salonie Antykwarycznym Nautilus[61]. (il. 14) Wszystkie prace zostały opatrzone tytułem, stanowiącym krótki komentarz, świadczącym, że dla autora ważny był przekaz odnoszący się do relacji międzyludzkich. Wielowątkowe sceny posiadają silną dozę ekspresji złagodzonej dekoracyjnością. Rysunki zostały wykonane tuszem i pędzlem, a dominujący w nich linearyzm współgra z partiami ujętymi płaszczyznowo, przy czym niektóre z fragmentów wzbogacone zostały fakturalnie (rytmicznie powtarzające się linie faliste, spirale i punktowanie). W zakresie schematu kompozycyjnego nawiązują do linorytów z czasu Buntu, są podobnie płaskie, pozbawione przestrzeni, wieloplanowości i tła. Przykładem może być zestawienie Farmazona z linorytem Mówca (Twarz) z 1918 roku[62].

      Szmaj rozpoczął twórczość artystyczną od rysunku i na rysunku ją właściwie zakończył. Uznany i doceniany jako grafik, członek ekspresjonistycznej grupy Bunt, stopniowo ale radykalnie zmieniał oblicze twórczości od lat 20. XX stulecia, skupiając się na malarstwie i rysunku, sytuującym się w konwencji realistycznej. Jednak znając twórczość Szmaja z czasu działalności w Buncie, wiemy, że artysta nigdy w pełni nie odszedł od realistycznego obrazowania, zachowując czytelność form, do swoich prac wprowadzając swoistą stylizację.   

      W niewielkim zespole obrazów, znanych z reprodukcji wyróżnia się kilka, które można wiązać z nurtem Nowej Rzeczowości, popularnym od przełomu lat 20. i 30., charakteryzującym się obiektywną relacją rzeczywistości, często ze znaczną dozą weryzmu.

      Zarówno w ekspresjonistycznej grafice, jak i w realistycznym malarstwie Szmaja rysunek, pojmowany jako ekspresja linii określających formę, był istotnym elementem kształtującym kompozycję. Pewną kulminacją rysunku, uwypukleniem jego znaczenia w twórczości Szmaja, był karykaturalny portret, podejmowany jedynie w „okresie bydgoskim”. Analizując rysunek, jako samodzielne medium, zauważamy, że podlegał on znacznym przeobrażeniom – od wiernego obrazowania, poprzez szkicowy zapis aż do stadium, w którym zgodnie z koncepcją artysty miał stanowić samodzielny środek artystycznej wypowiedzi.   

     

autor: Barbara Chojnacka, w: BUNT a tradycje grafiki w Polsce i Niemczech, red. naukowa Lidia Głuchowska, Honorata Gołuńska, Michał F. Woźniak, Muzeum Okręgowe im. Leona Wyczółkowskiego w Bydgoszczy, Bydgoszcz 2015, s. 87-102.


[1] Chojnacka 2007, s. 33-56.

[2] Pani Magdalenie Patzer, wnuczce Stefana Szmaja dziękuję za udostępnienie fotografii i materiałów archiwalnych.

[3] Muzeum Okręgowe im. Leona Wyczółkowskiego w Bydgoszczy (dalej: MOB), Księga protokolarna Związku Plastyków Pomorskich, Protokoły posiedzeń ZPP, 1930-1932, rkps.

[4] MOB, Dokumentacja wystaw muzealnych, teczka 37, Spis prac na Wystawę obrazów i rzeźb Związku Plastyków Pomorskich w Muzeum Miejskim, XII 1930 r., rkps. 

[5] Dr. S., Z wystawy plastyków pomorskich, Dziennik Bydgoski, nr 20, z 25.01.1931, s. 10.

[6] Portret dzieci, 1930, olej na tekturze, wł. MOB; Fotografia Portret dzieci, z podpisem: Hultajska trójka – Bydgoszcz 30 r, fot. wł. Magdalena Patzer.

[7] Dwie fotografie z podpisami: Wojtuś, jego portret i ich autor, Bydgoszcz, 1930 oraz Portret syna Wojciecha, 1932, repr. obrazu (Wojtuś – Bydgoszcz 32), fot. wł. Magdalena Patzer.  

[8] Dwie fotografie z podpisami: Stefan Szmaj malujący portret córki Janiny (ul. Kolejowa), 1930, Bydgoszcz oraz Portret córki Janiny, 1932, repr. obrazu (Janka – Bydgoszcz 32), fot. wł. Magdalena Patzer.

[9] Katalog wystawy 1931, s. 11, poz. 133-147.

[10] (hak) [Henryk Kuminek], Otwarcie wystawy pomorskich plastyków w Muzeum Miejskim, Dziennik Bydgoski, nr 289, z 15.12.1931, s. 9; (hak), Piękny dorobek artystyczny Bydgoszczy. Z wystawy Związku Plastyków Pomorskich w Muzeum Miejskim, Dziennik Bydgoski, nr 294, z 20.12.1931, s. 8.

[11] Fotografie: Córka Dorota obok Martwej natury, Bydgoszcz, 1933, Stefan Szmaj przy sztaludze malujący kwiaty, pocz. lat 30. XX w. oraz Martwa natura z bażantami, 1930 (?), repr. obrazu, fot. wł. Magdalena Patzer.

[12] MOB, Dokumentacja wystaw muzealnych, teczka 50, Spis uczestników i prac na „Wystawę obrazów, grafiki i rzeźb Związku Plastyków Pomorskich” w Muzeum Miejskim (lista jury), 8.12.1932 r., rkps; tamże, teczka 50: Spis uczestników i prac (tytuły) na Wystawę obrazów, grafiki i rzeźb Związku Plastyków Pomorskich w Muzeum Miejskim, XII 1932 r., rkps.      

[13] Jan Dobrostański, Doroczna Wystawa Związku Plastyków Pomorskich w Muzeum Miejskim w Bydgoszczy, XII 1932, (wycinek prasowy).

[14] Ks. Bronisław Müller, Wystawa Związku Plastyków Pomorskich, Gazeta Bydgoska, nr 296, z 24.12.1932, s. 7-8. Wspomniany malarz francuski to Maurice Utrillo (1883-1955), sytuowany w kręgu realizmu kolorysta, wyczulony na relacje tonów, walorów i atmosfery. 

[15] Marian Turwid, O pomorską reprezentację artystyczną, Dziennik Bydgoski, nr 297, z 25.12.1932, s. 14.

[16] Fotografie: Bydgoszcz – Gazownia, 1932 (?), repr. obrazu, Bydgoszcz – Elektrownia, 1932 (?), repr. obrazu, BydgoszczFara, 1932 (?), repr. obrazu, fot. wł. Magdalena Patzer oraz Zaułek (Widok ul. Ciasnej w Toruniu) 1930, repr. akwareli, fot. wł. MOB.  

[17] MOB, Księga protokolarna, Protokół posiedzenia jury z dn. 8.12.1932 r. w Muzeum Miejskim, s. 52, rkps.

[18] Plastycy pomorscy urządzają wystawę w Poznaniu, Dziennik Bydgoski, nr 43, z 22.02.1933, s. 6.

[19] Z wystawy plastyków pomorskich w salonach Towarzystwa Przyjaciół Sztuk Pięknych w Poznaniu, Dziennik Bydgoski, nr 51, z 3.03.1933, s. 6. Poznański rzeźbiarz Władysław Marcinkowski był jednym z organizatorów wystawy, reprezentujących TPSP.

[20] Jan Mroziński, Grupa Plastyków Pomorskich, Kurier Poznański, nr 109, z 8.03.1933, s. 8.

[21] Dr Witold Dalbor, Wystawa plastyków pomorskich w Poznaniu, Dziennik Poznański, z 12.03.1933.

[22] Katalog wystawy 1933, s. 7, poz. 103-113.

[23] (hak) [Henryk Kuminek], Z Muzeum Miejskiego. Szczere talenty plastyków pomorskich walczą o miejsce w życiu dla sztuki, Dziennik Bydgoski, nr 290, z 17.12.1933, s. 8.

[24] Malinowski 1991, s. 33.

[25] Pomorska wystawa sztuki 1934, Toruń 1934, s. 14, poz. 149-150. Na aukcji Salonu Antykwarycznego Nautilus w Krakowie, w 2013 r. pojawił się obraz Szmaja Pod Rozewiem, 1934, wym. 37,5 x 54,5, sygn. p.d.: Szmaj / 34.

[26] Zbiory Specjalne Instytutu Sztuki Polskiej Akademii Nauk w Warszawie, Formularz zgłoszenia Szmaja na wystawę, z dn. 5.01.1935 r., rkps. Na zgłoszeniu artysta dopisał, że przesyła 6 prac, a wybór pozostawia decyzji jury, jednak prosi o wystawienie wszystkich.  

[27] Katalog zimowy1934/1935. Instytut Propagandy Sztuki, Warszawa 1934, poz. 191.

[28] Katedra gnieźnieńska, 1932, rysunek czarną kredką, wym. 21,6 x 14,5 cm, wł. Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna im. dr. Witolda Bełzy w Bydgoszczy; Na plaży, 1936, rysunek czarną kredką, wym. 17,0 x 26,3 cm, sygn. p.d.: St. Szmaj 36, wł. Muzeum Narodowe w Poznaniu (dalej: MNP).

 

 

[29] Archiwum PAN, Oddział w Poznaniu, Materiały Stanisława Helsztyńskiego, Stefan Szmaj Życiorys własny, spisany 9 II 1962 roku w Gdyni, rkps.

[30] Autoportret, 1912, wym. 22,5 x 15,5 cm, zob. Nautilus 2011, s. 13. 

[31] Autoportret z fotografii w mundurze, ok. 1918, ołówek wym. 24,2 x 18,0 cm, zob. Salamon-Radecka 2014 A, s. 2; fot. wykonana przez Romana S. Ulatowskiego w Poznaniu.

[32] München, Ludwigstraβe, 1918, rysunek czarną kredka, wym. 18,5 x 25 cm, sygn. p.d.: St. Sz., wł. MNP, zob. Bunt 2003, s. 376, poz. 226, il.

[33] Dwanaście rysunków przeniesiono na kamienie litograficzne i wydano w formie teki Morgue (Poznań, 1928).

[34] Turwid 1931, s. 9-11.

[35] Nautilus 2011.  

[36] Salamon-Radecka 2014 A.

[37] Twórczość Szmaja – karykaturzysty została zaprezentowana w MOB na ekspozycji Humor dwudziestolecia międzywojennego. Rysunek satyryczny i karykaturalny rysowników bydgoskich oraz w opracowaniu: Chojnacka 2005, s. 35-37. 

[38] Dziennik Bydgoski, nr 101, z 1.05.1932, s. 17.

[39] Rysunki z podpisami publikowane w numerach Dziennika Bydgoskiego: nr 111, z 15.05.1932, s. 17 (dwie karykatury), nr 116, z 22.05.1932, s. 13, nr 127, z 5.06.1932, s. 14, nr 139, z 19.06.1932, s. 15, nr 285, z 11.12. 1932, s. 14, nr 291, z 18.12.1932, s. 14, nr 297, z 25.12.1932, s. 20.

[40] Dziennik Bydgoski, nr 278, z 4.12.1932, s. 28. 

[41] Miniatury bydgoskie XXVII, publ. Dziennik Bydgoski, nr 273, z 26.11.1933, s. 12, Miniatury bydgoskie XLVI, publ. Dziennik Bydgoski, nr 58, z 13.03.1934, s. 11.

[42] Pierwsza impreza miała miejsce 19 lutego 1932 r. Kolejne edycje określane były mianem numerów – wychodzących „spod prasy ustnej” w nawiązaniu do tytułu; zob.: Cała Bydgoszcz, Dziennik Bydgoski, nr 40, z 19.02.1932, s. 10; „Żywy Dziennik”, Dziennik Bydgoski, nr 41, z 20.02.1932, s. 9.

[43] F., Drugi numer „Żywego Dziennika”, Dziennik Bydgoski, nr 83, z 10.04.1932, s. 13.  

[44] Wymienione i ilustrowane w: Bunt 2003, s. 359 (poz. 190), s. 359 (poz. 191), s. 361 (poz. 193), s. 362, poz. 195.

[45] Fotografia, wł. Magdalena Patzer.

[46] Bydgoszcz w karykaturze, Dziennik Bydgoski, z 6.11.1932, nr 256, s. 11 (il.). W relacji zawarta jest także informacja o przygotowywanych przez Szmaja kartonach z widokami Bydgoszczy.

[47] MOB, Dokumentacja wystaw muzealnych, teczka 51, Wystawa prac Polskich Współczesnych Ilustratorów i Karykaturzystów, Muzeum Miejskie, 1933 r., rkps. Tytuły podane w dokumentacji.

[48] Turwid 1933, s. 13.

[49] O nielicznych ilustracjach (np. do utworu Allana Edgara Poe Zagłada domu Usherów) w twórczości Szmaja wspomina Jarosław Mulczyński, zob. Mulczyński 1996, s. 418.

 

 

[50] Sztuka polska 2000, s. 567-568, poz. 5604-5632.

[51] Sztuka polska 2000, poz. 5633.

[52] Nautilus, Aukcja 35, s. 19, poz. 49-52, il. Rysunki: Łowicz – Nowy Rynek, 1943, wym. 13,8 x 21,0 cm, sygn. p.d. oł.: SZMAJ / 43, l.d.: tytuł; Łowicz – Kościół św. Ducha, 1943, wym. 13,7 x 21,0 cm, sygn. p.d. oł.: SZMAJ / 43, l.d.: tytuł, Łowicz – klasztor Bernardynek, 1943, wym. 13,8 x 21,0 cm sygn. p.d. oł.: SZMAJ / 43, l.d.: tytuł; Łowicz – Ratusz, 1943, wym. 12,5 x 17,5 cm, sygn. p.d. oł.: SZMAJ / 43, l.d.: tytuł.

[53] Nautilus, Aukcja 36, s. 36, poz. 127, il. Rysunek: Wschód księżyca przy kolegiacie, 1943, wym. 20,8 x 14,8 cm, sygn. p.d. oł.: Szmaj, l.d.: Łowicz. Na aukcji pojawiły się także inne rysunki: Łowicz. Kościół św. Małgorzaty, Łowicz. Podwórko naszego mieszkania (1944), Łowicz. Wieża Krzyckich (1962).

[54] Widok miasta I, z cyklu Gryfia, 1918, linoryt, fot. zob. Malinowski 1991, il. 161.  

[55] Gryfia, 1918, linoryt, wym. 15,5 x 11,8 cm, sygn. pod ryc. p.d. oł.: StSzmaj 18, zob. Nautilus 2011, s. 16, poz. kat. 9).

[56] Nautilus, Aukcja 35, s. 36, poz. 122-124, il.

[57] Autoportret, 1940, rysunek ołówkiem, wym. 12,7 x 9,5 cm sygn. Łowicz / 40 / SS, wł. MNP.

[58] Schody, rysunek w technice mieszanej, wym. 29,0 x 19,0 cm, sygn. StSzmaj 1941; Zaułek, rysunek tuszem, wym. 34,5 x 26,0 cm, sygn. Szmaj 1943; rysunki w zbiorach MNP.

[59] Wspomnienia z niewoli niemieckiej 1939, 1943 (?), rysunek tuszem, technika mieszana, wym. 22,0 x 32,5 cm, wł. MNP.

[60] Gdynia. Tor kolejowy, 1947, rysunek tuszem i kredką, sygn. p.d.: St. Szmaj 47; Chora oczna, 1951, rysunek kredką, wym. 12,5 x 6,0 cm sygn. p.d.: StSzmaj 51; Drzwi uchylone, 1954, rysunek kredką barwny, sygn. SZMAJ / 54; Port w Gdyni, 1955, rysunek kredką, wym. 31,8 x 22,3 cm, sygn. p.d.: Szmaj 1955; wszystkie rysunki w zbiorach MNP.

[61] Rysunki Nadętość, Farmazon, Młodości ty nad poziomy wylatuj i Rozmowa na poziomie; wszystkie rysunki w technice tuszu, o wym. 32,4 x 23 cm, sygn. p.d. oł.: SS / 63, zob. Nautilus 2011, s. 22, poz. kat. 48, 44, 47, 51, il.

[62] Mówca (Twarz), 1918, linoryt, wym. 19,8 x 14,0 cm, sygn. na ryc. p.d.: SS, zob. Bunt 2003, poz. 206, il.

 





Designed: Jimpenny / Programmed: FreshData